Jacek Szybowski i NN "Hymn matematyków"

Data ostatniej modyfikacji:
2016-01-4

Oj, myślę sobie czasem, aże sam się śmieję,
Oj, czemu to zbiór wszystkich zbiorów nie istnieje.
Oj, byłby to hałas spory,
Gdyby zebrać wszystkie zbiory.

Oj, myślę sobie czasem, co za pech fatalny,
Że przedział (0, 1) jest nieprzeliczalny.
Oj, jakby to dobrze było,
Gdyby się go przeliczyło.

Oj, myślę sobie czasem, sam nie wiem dlaczego,
W kwadracie każdym widać dywan Sierpińskiego.
Byłby to fakt wzruszający,
Gdyby on był latający.

Oj, próżno się człek prosty dorozumieć stara,
Oj, co to jest za miara zwana miarą Haara.
Są to takie miary głupie
Na lokalnie zwartej grupie.

Oj, czasem sobie w nocy próbuję pomału,
Oj, w niezerowym ciele szukać ideału.
Lecz mam taki pech fatalny,
Że co znajdę to trywialny.

Oj, myślę sobie czasem od samego rana
W czym całka Lebesue'a jest lepsza od Riemanna.
Głupio będzie Riemannowi,
Jak się w grobie o tym dowi.

Oj, patrzę, a pod płotem leży se funkcyja,
Już nie wszędzie ciągła, nie wiadomo czyja.
Lecz się tym nie przejmowałem,
Wziąłem ją, zróżniczkowałem.

Oj, czuję, będzie z tego chryja ekstremalna,
Rzecz takowa ponoć srodze jest karalna.
Ale ja się nie przejmuję
Trzeba będzie, się scałkuje.

Oj, liczę sobie, liczę cholera mnie bierze,
Przyszło mi na starość odwracać macierze.
Ale ja się tym nie smucę,
Co odwrócę, zaraz zwrócę.

Oj, analizą drugą jestem wykończony,
Bom musiał liczyć wzoru Stokesa obie strony.
Dziwny one zwyczaj mają
Bardzo rzadko się równają.

Oj, tę nowinę poznać musi student pilny,
Abel wreszcie zmienił dzisiaj stan cywilny.
Jego połowica nowa
Zwie się - grupa abelowa.

Oj, dzisiaj wieść obiegła wydział niebanalna,
Że jednak bez wątpienia jest liczba mierzalna.
Komu zaszczyt ten przypadnie,
By wymierzyć ja dokładnie?

Oj, nic w podstawach ze mnie nie będzie dobrego,
Forsing zawaliłem dziś u Guzickiego.
Chyba diabeł mnie podkusił,
Bym zwyczajny fałsz wymusił.

Oj, w którąkolwiek pójdę dzisiaj świata stronę,
Wszędzie straszą dziwne liczby zespolone.
Jeden fakt mnie zwłaszcza złości
Sinus większy od jedności.

Oj, niech się każdy nisko Panu Bogu kłania,
Że raczył zesłać tyle reguł wnioskowania.
No bo gdyby ich nie stało,
Z czego by się wnioskowało?

Oj, myślę sobie czasem, po co łamać głowę,
Kiej można dalej wstawiać funkcyje zdaniowe.
Kto se potem wstawi zdanie
Nową zwrotkę wnet dostanie.

Oj, każdy Brouwerowi winien bić pokłony,
Że wreszcie zlikwidował środek wyłączny.
Stworzył nowe możliwości
Współczesnym i potomności.

Oj, czy ktoś zna odpowiedź? Ja się ciągle waham
Jak szybko można biegać w przestrzeni Banacha?
Oj, zapytam się Cauchy'ego,
Bo w niej zbieżne ciągi jego.

Oj, widząc C do trzeciej wielu tak myślało
Ta przestrzeń jest normalna i ma piękne ciało.
Lecz niejeden się przekonał,
Że w połowie urojona.

Oj, ludzie mi wmawiają rzeczy niepojęte,
Że wszystkie zbiory zwarte muszą być domknięte.
A ja chętnie założę
Łomem każdy zbiór otworzę.

Oj, mógłby mi MKOL zrobić frajdę świetną,
Pomiarów dokonując metryką dyskretną.
W pchnięciu kulą i trójskoku
Miałbym medal już od roku.

Oj, była dzisiaj w barze draka nadzwyczajna,
Barmankę klient prosił o butelkę Kleina.
Ona się tym nie zraziła
Czas do ceny doliczyła!

Oj, jest to dla kierowców teza niebanalna,
Nie ma drogi, która nie jest prostowalna.
Ale ja się zapytuję
Kto nam drogi wyprostuje?

Oj, miałem ja ostatnio wyraz twarzy dziwny,
Gdym w ciele C znalazł element prymitywny.
Więc zadanie się szykuje
Ja go ucywilizuję.

Oj, straszny to wypadek, acz pouczający
Zero w siebie wchłonął zbiór pochłaniający.
Otoczenie się nadęło
I zbiór cały pochłonęło.

[piosenka rajdowa matematyków z UW, na melodię Umarł Maciek, umarł]  

 

Powrót na górę strony